Mercedes 500SEC – „wytrawna ślicznotka”

Dziś prezentuję na moim blogu modelik samochodu, który najlepiej prezentuje się w stanie , w którym opuścił fabrykę. W stanie , który nie został zepsuty przez żaden zbędny tuning karoserii. Ostatnimi czasy zasłynął dzięki roli samochodu gangstera „Blachy” w filmie „Świadek koronny”. Przez właściciela nazywany był pieszczotliwie „Ślicznotką”.

 

mercedes-500-sec-w-filmie-swiadek-koronny_22055142

„Świadek koronny” – Blacha i Jego Mercedes 500SEC

 

Na pewno trudno jest się z tym nie zgodzić. Długa karoseria z rozciągniętymi zwisami przednim i tylnym , z długą pokrywą silnika i bagażnika. Największe wrażenie na obserwatorze robią jednak drzwi bez słupka B. Po otworzeniu wszystkich szyb cudownie to wygląda. Było tak między innymi w prezentowanym tu jakiś czas temu Mercedesie W111 oraz w prawie każdym Mercedesie coupe.  Samochód , który powstał w 1981 roku budzi dziś chyba większe pożądanie niż w latach produkcji. Czasem wydaje się lepsze wrażenie niż nie jeden nowy ekskluzywny samochód.

dav

 

 

 

W SEC-u nie oferowano innych silników niż V8. Początkowo pojawił się jako 380 i 500SEC. W 1985 roku doszła najbardziej pożądana odmiana 560SEC , a 380-kę zastąpił 420SEC. Tak wyjątkowego i wytrawnego auta nie mógł zaprojektować nikt inny jak nadworny projektant Mercedesa Bruno Sacco. W 1975 roku objął stanowisko szefa działu stylistyki „trójramiennej gwiazdy”. A dlaczego w tytule tego wpisu pojawiło się określenie wytrawny? No cóż. Francuskie słowo „sec” na butelce wina znaczy wytrawny. W 1991 roku nasza „Ślicznotka” została zastąpiona nowym coupe z typoszeregu W140.

 

dav

 

 

dav

 

1:43

 

Mogę użyć stwierdzenia , że o modelik Mercedesa SEC , tutaj odmiany 500 po prostu przyszło mi walczyć. Na Allegro w wyniku licytacji udało mi się go upolować dopiero po wystawieniu przez sprzedającego czwartej sztuki. Osobiście wolał bym modelik wersji 560 , może kiedyś uda mi się go zakupić. Są one w każdym razie rzadkie i trudne do zdobycia , a ze swojego jestem i tak bardzo zadowolony. Niczego w nim nie brakuje.

 

dav

Dwa Polonezy – ten o którym każdy marzył i ten już niechciany.

Tym razem pojawi się tutaj wpis poza kolejnością. Miał być opisany modelik Mercedesa 500 SEC , ale nie mam na niego na tę chwilę pomysłu. Dlatego Polonezy „Borewicz” i  Caro będą dzisiejszymi bohaterami.

 

dav

 

Z obydwoma miałem w swoim życiu dużo do czynienia. Pierwszego ,rocznik 1984 posiadał od nowości Ś.P. Kolega mojego Taty.      ( Polonez pojawił się w produkcji w 1978 roku ,jego karoserię zaprojektowali Włosi ). Gdy wrócił ze Stanów zakupił go w Pewexie za dolary. Była to francuska wersja z prostokątnymi reflektorami z przodu, mostem napędowym od Zastavy oraz czterobiegową skrzynką. Około 1997 roku zakupił FSO 125p 1500 ,a Poloneza odstawił do garażu. Pewnej nocy w 1998 roku, mój Tata obudził mnie i powiedział, że jak wykonamy Olkowi (tak miał na imię ten kolega) remont Poloneza to w zamian odda nam w rozliczeniu „Kredensa”, którego remont notabene też przeprowadziliśmy ( zdjęcie dodane przy okazji pierwszego wpisu). Po rozcięciu progów w Polonezie w celu kontroli ich stanu ,od razu było widać,że była to odmiana przewidziana na eksport. Smar konserwujący aż z niego wypływał. Po remoncie miałem okazję dużo nim jeździć i według mnie był zrywniejszy od Fiata. Zapewne była to zasługa innego przełożenia głównego.

 

dav

 

dav

 

W przypadku Caro było inaczej. Zakupił go na taksówkę mojego kolegi ojciec. Był koloru zielonego,taki jak prezentowany modelik. Rocznik 1994 już z nową deską rozdzielcza. ( Caro pojawiło się w produkcji w 1991 roku ). Odmiana 1.6 GLE ,czyli jeszcze z silnikiem gaźnikowym. Kolega często pożyczał Poldka od ojca i lansowaliśmy się nim po mieście. Na taksówce przejechał nim około 350 tys. km bez remontu silnika i oddał go synowi ,który dobił kolejne 150 tysięcy. Zawsze słyszałem jak wjeżdżał na podwórko, całe zawieszenie mocno skrzypiało. Poza tym było to auto , które wyżej opisanego Poldka biło na głowę zarówno pod względem komfortu jak i dynamiki jazdy. Silnik łatwiej wchodził na obroty ( nie było charakterystycznego przy tym grania „klawiatury” zaworów).

 

FB_IMG_1504033974173

Na zdjęciu uwieczniony mój kolega ze swoim Polonezem Caro.

 

1:43

 

Modeliki opisywanych tutaj dorosłych Polonezów nie do końca mnie satysfakcjonują jeżeli chodzi o dokładność odwzorowania ich sylwetki i niektórych szczegółów. W przypadku „Borewicza” jest to nawet źle wyskalowana atrapa chłodnicy ze światłami. Ciężko jest wykonać zdjęcie jego przodu,w którym będzie go wyraźnie można zobaczyć. Poza tym błędy ,które w przypadku serii gazetowej „DeAgostini” są standardem, czyli m.in. pochylenie karoserii na jedną stronę itd.itp. Poza tym cieszę się ,że są w mojej kolekcji.

Skoda Felicja – szczęśliwa Czeszka.

Skoda Felicia jest uważana obok Wartburga serii 311- 312 za najpiękniejsze auto , które powstało w Krajach Demokracji Ludowej bądź jak kto woli w krajach motoryzacyjnego upośledzenia. Felicja znaczy nic innego jak szczęśliwa. O jej istnieniu dowiedziałem się dopiero po obejrzeniu pewnego polskiego filmu. Kiedyś bardzo przepadałem za naszym kinem , pokazywały one nie tylko motoryzację tamtych lat ,ale także stosunek człowieka do życia – brak pośpiechu , zadowolenie . Zadowolenie pomimo tego,że w sklepie na półce nic nie było. Za to były inne przyjemności, m.in. wakacje dla każdego. Starsi czytelnicy zapewne domyślają się co to za film , jego tytuł to „Gangsterzy i filantropi”z 1962 roku. Jeśli ktoś nie miał przyjemności obejrzenia to polecam zdecydowanie. Felicia pojawiła się jeszcze w filmie , w którym główną rolę zagrał Zbigniew Cybulski , jego tytułu niestety nie pamiętam.

 

dav

 

Pamiętam za to spór ,który toczyłem z Ojcem na temat Felicii.  ”Za Chiny Ludowe” nie chciał dać sobie wytłumaczyć,że Skoda wypuściła „kiedyś” model o nazwie Felicia. Była Octavia, Felicii nie było i basta! Wtedy to rządny pokazania Tacie prawdy historycznej zapisałem się do osiedlowej biblioteki ( internetu wtedy jeszcze nie było). Odnalazłem książkę ,a właściwie album z samochodami , a w niej zdjęcie i krótki pod nim opis naszego dzisiejszego bohatera. Wygrałem, rozpierała mnie wtedy duma.

 

dav

 

Co do samego modelika , to czekałem ,aż pojawi się na Allegro piękna turkusowa Fela ,której producentem jest firma „Abrex” . Po dłuższym czasie zwątpienia zadowolić się musiałem czerwoną ze „Złotej kolekcji”. Pomyślałem jest to trzeba brać. W zasadzie to niczego jej nie brakuje, jest nawet dobrze wykonana. Moje wątpliwości budziła jedynie atrapa chłodnicy różniąca się od tej z Octaviiktórą również wypuścił „deAgostini”. Internet rozwiał moje wszystkie wątpliwości,atrapa jest prawidłowa. Natomiast rzucającym się w oczy błędem jest za wysoko umieszczony na pokrywie silnika napis Skoda. Co do historii Felicii to opiszę ją innym razem, przy okazji prezentacji jej siostry – Octavii.

 

dav

Safari GAZ-em 69

dav

Zapraszam na mojego Facebooka na krótką przejażdżkę w plenerze GAZ-em 69.

Citroen GS – zakup z sentymentu cz. 2

Citroen GS.  Jako kolekcjoner modeli samochodów zapewne nie zwrócił bym w ogóle na niego uwagi. Ot taki zwykły przyziemny samochód. Może poza kilkoma udziwnieniami jak na markę Citroen przystało. Ale o tym może trochę później. No właśnie ,to właściwie dlaczego ozdabia moją gablotę?

 

dav

W dzieciństwie ( może trochę późniejszym niż w przypadku opisywanych poprzednio Trabanta i Syreny ) mieliśmy sąsiada z bloku obok , który był chorobliwie zakochany w swoim zgniło zielonym Citroenie GS. Właśnie ze względu na posiadany przezeń samochód przywarła do niego z biegiem czasu ksywka „Fransua”. Nie był on do końca normalny ( podobno został kiedyś zwolniony z pracy ,gdyż groził , że wysadzi swój zakład pracy w powietrze). Zdarzyło się również kiedyś ,że w wyniku zatargów z moim kolektywem puściły mu nerwy i gonił mojego brata po podwórku wygrażając młotkiem. Nie miał szczęścia do swojego samochodu ,ale za to z uporem maniaka wiecznie przy nim trwał. Nie było dnia, w którym by przy nim nie majstrował. Zdarzały się często remonty silnika na podwórku. Czy to niedziela ,czy święta,nie miało to dla tego Pana większego znaczenia. Śmiesznym jest to ,że u innych wszystko mu przeszkadzało , może właśnie dlatego tak mu dokuczaliśmy.

 

dav

W chwili ,w której tworzę ten wpis postanowiłem ,że tym razem ograniczę się tylko do krótkiej notki historycznej,większe znaczenie ma dla mnie właśnie ten zapis moich dziecięcych przeżyć ,które pozostają w pamięci i z biegiem lat po prostu cieszą. Właśnie dla tego wybrałem tą Cytrynkę do moich zbiorów. Poszukiwałem jej przez ładnych parę lat i w końcu trafiłem na śliczny okaz firmy „Norev”. Proporcje,kształty i szczegóły są perfekcyjne i jestem z tego modelika bardzo zadowolony – było warto

 

dav

CITROEN GS - zaprezentowany został wraz z Citroenem SM w 1970 roku. W 1971 roku zdobył tytuł „Samochodu roku”. W tym modelu Citroen testował bez pozytywnego skutku silniki Wankla własnej konstrukcji. Ostatnie egzemplarze opuściły fabrykę w 1986 roku.

Fiat 500 – solenizant.

Fiat znany jest głównie z produkcji aut mniejszego litrażu. W tym roku obchodzi sześćdziesięciolecie modelu „500″. Jednak nazwa ta dla Fiata nie pojawiła się w historii po raz pierwszy i jak wiadomo z dzisiejszych czasów nie po raz ostatni. Pierwszym z nich był produkowany od 1936 roku 500 Topolino , którego modelik z pierwszego okresu jego produkcji jest przeze mnie bardzo poszukiwany. Następnie w 1957 roku pojawił się nasz dzisiejszy bohater , solenizant - 500 Nuova. W 2007 roku pokazał się model nawiązujący stylistycznie do przodka , po prostu 500 ( notabene również obchodzi w tym roku swój jubileusz ). Jest kolejnym po New Beeatle i Mini modnym w ostatnich czasach samochodem , który ma przywracać pamięć marki o swoich motoryzacyjnych korzeniach. 

 

19875362_507323146266526_6255069502353680131_n

Jak zapewne każdy bliżej zainteresowany motoryzacją czytelnik się orientuje ,mikrosamochody czy auta małolitrażowe miały w latach powojennych zmotoryzować społeczeństwo głodne własnych czterech kółek. W Niemczech takim autem był VW Garbus,później Golf , w Rosji Zaporożec, we Francji Citroen 2CV , a w Polsce Syrena czy później 126p (chociaż był drogi i trudny do osiągnięcia). We Włoszech takim autem był natomiast Fiat 500.

 

19731940_507323166266524_1513869448378573182_n

Nasz tytułowy bohater został zaprezentowany oficjalnie w Turynie 4 lipca 1957 roku. Miał dwucylindrowy silnik czterosuwowy o pojemności 479 ccm i mocy 13 KM.  Przez pierwsze osiem lat produkcji miał drzwi otwierane pod wiatr. Powstało wiele odmian tego modelu. Już po roku pojawiła się 500 Sport z silnikiem 499,5 ccm i mocy 21,5 KM. Następnie Standard i Luxus. Dla osób , w których żyłach płynęła wysokooktanowa benzyna Abarth wypuścił takie specjały jak 599 SS , 599SS Lusso , 695 SS , czy  695 SS Asseto Corsa . Dla ludzi praktycznych skonstruowano trzydrzwiową Giardinierę . Natomiast najważniejsze i najbardziej charakterystyczne wersje zaczęły się pojawiać w latach 1965, 1968 i  1972. Były to kolejno:

500F - oferowany przez siedem lat, w którym to w końcu pojawiły się drzwi otwierane w prawidłowy sposób

 

500L – z „galanteryjkami” na zderzakach, z nowym logo Fiata ( podobnym do tego z pierwszych Polskich Fiatów 125p), czy z okrągłym szybkościomierzem z modelu 850

 

500R – ostatnia wersja produkowana do 1975 roku, zubożona. Zaprezentowano ją w Paryżu razem z Fiatem 126. To od niego dostał właśnie silnik jednak o mocy obniżonej do 18 KM. Charakterystyczną jego cechą były także znane z wczesnych „Kaszlaków” tzw. „cytrynki” ,czyli felgi o wąskim rozstawie śrub.

 

Łącznie przez osiemnaście lat ( 1957 – 1975 ) wyprodukowano 3 893 294 pięćsetki.

 

19756348_507323206266520_799251741713410987_n

1:43

Małolitrażowe samochody Fiata mają swój urok. Ładnie się prezentują , są bez wątpienia ozdobą w kolekcji modeli i myślę ,że warto z nich stworzyć osobną mini kolekcję. „Pięćsetka” ,którą tutaj przedstawiam to model 500L z 1968 roku, a firma , która ją wypuściła na rynek to Starline . Zadbano w nim o wszystkie wyróżniające model szczegóły ,a jakość wykończenia oceniam na dobrą piątkę.

 

 

Mercedes-Benz 300SL „Gullwing” i 300SL Roadster – Super Lekkie.

Tym razem chciałbym tutaj  Państwu przedstawić dwa super sportowe samochody Mercedesa z lat pięćdziesiątych XX-wieku. Modele 300SL „Gullwing” ( W198) oraz 300SL Roadster ( W198 II ).  Z racji tego,że powstały ich śladowe ilości oraz ,że szansa zobaczenia ich na własne oczy jest bliska zeru będzie to wpis opierający się głównie o historię.

Swym podobieństwem potrafią zmylić obserwatora. Wyglądają jak dwie wersje nadwoziowe jednego modelu 300SL. W tytule wpisu zawarte zostało główne rozszyfrowanie ich oficjalnej nazwy SL czyli „Super Leicht” co w tłumaczeniu znaczy „super lekki”. Oficjalna , gdyż nazwa „Gullwing” została nadana tylko jako przydomek wersji coupe. Nie odkrytą wersją zajmiemy się na początku.

 

dav

300SL „Gullwing” (1954-1957)

Można użyć stwierdzenia,że gdyby nie Amerykański importer Mercedesa- Max Hoffman to 300SL nigdy nie trafił by do produkcji seryjnej. Sukcesy sportowe jej wyczynowej , pierwotnej wersji , głównie w Meksyku w wyścigu drogowym „Carrera Panamericana” wzbudziły ogromne zainteresowanie w USA.  Wtedy to wspomniany wcześniej importer udał się do Europy i oświadczył zarządowi firmy Mercedes co następuje:  ”Jeśli 300SL trafi do produkcji, znajdę 1000 klientów”. Pomimo niepewności postanowiono dać projektowi zielone światło. Światowy jego debiut odbył się w lutym 1954 roku podczas New York Auto Show. Był to pierwszy debiut Mercedesa poza salonami w Genewie czy Frankfurcie. To właśnie Amerykanie nazwali to piękne coupe „Gullwing”, czyli „Skrzydła mewy”. Max Hoffman dotrzymał słowa, gdyż 1100 z około 1400 sztuk sprzedano w USA.  Z ciekawszych nowinek technicznych ,które zastosowano w „Gullwingu” jako seryjnym samochodzie należało by wymienić chociaż by silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Miał on pojemność 2996ccm oraz moc maksymalną wynoszącą 215KM. Ponadto w układzie smarowania zastosowano suchą miskę olejową, a w silniku krążyło aż 11 litrów oleju. Dla ułatwienia wsiadania do środka Mercedes skonstruował odchylane w płaszczyźnie poziomej koło kierownicy.

dav

300SL Roadster (1957-1963)

Produkcja Roadstera ruszyła w lutym 1957 roku,chociaż do czerwca produkowano jeszcze poprzednika. Przypuszczalnie powodem zastąpienia wersji coupe roadsterem było Bmw 507, który choć powstał w niewielkiej ilości (ok.242 sztuki) to odebrał Mercedesowi część potencjalnych klientów. Ponadto przekonstruowano progi obniżając m.in.ich wysokość co pozwoliło pozbyć się skomplikowanego mechanizmu otwierania drzwi i ułatwiono tym samym zajmowanie miejsca w środku. Okrągłe reflektory zastąpiono pionowymi. Wlew paliwa przeniesiono na tylny lewy błotnik. Do 1963 roku wyprodukowano 1858 egzemplarzy Roadstera.

1:43

W dzisiejszych czasach ich wartość jako oldtimerów oscyluje wokół kilku milionów złotych. Jako modeliki , których jakość wykonania oraz wartość merytoryczna stoją na podobnym poziomie,to rozbieżność ich cen jest bardzo wysoka. Roadster w skali 1:43 był czterokrotnie droższy od swojego starszego brata. Widać jedynie tylko nie do końca udane zamocowanie atrapy chłodnicy w „Gullwingu” oraz gorszej jakości elementy chromowane. Są to modeliki,które po prostu musiałem zakupić do swojej kolekcji , a poza tym…. No coż, cieszą oko.

dav

Mercedes-Benz 280SE 3.5 W111 – arcydzieło?

W mojej kolekcji znajdują się modele, których odpowiedniki w skali 1:1 zasłynęły w jakiś sposób w historii motoryzacji, są ciekawe pod względem ich konstrukcji ,a także te ,które chwytają za serce. Są po prostu piękne. Jeden z takich modeli , na który po prostu zachorowałem przedstawię Państwu przy okazji dzisiejszego wpisu. Mowa o Mercedesie z typoszeregu W111 model 280 SE 3.5 Coupe. Zakupiłem go w tym samym miesiącu,w którym otrzymałem w prezencie od Żony opisany w poprzednim miesiącu modelik Porsche. W życiu widziałem na ulicy kilka przejeżdżających takich Mercedesów, robią one piorunujące wrażenie na przechodniach i innych spoglądających czasem z zazdrością kierowcach. Do zakupu samego modelika zabierałem się bardzo długo,chyba ze strachu przed Żoną, która nie zawsze bywa zadowolona z tego, że przeznaczam na samochodziki całe swoje „kieszonkowe”. Ma w tym dużo racji, ale pasjonata trzeba umieć zrozumieć. Modelik ma świetnie odwzorowane szczegóły. Producent zadbał o to, żeby klient był pod tym względem zadowolony. Natomiast nie do końca jest tak z jakością. Przy wkładaniu „Merca” do gabloty odpadła w nim klamka z drzwi, której nie udało mi się już odszukać.

 

Prawda ,że jest piękny:

 

dav

 

dav

 

Trochę historii:

Mercedesy coupe i kabriolet serii W111 zostały zaprezentowane i wdrożone do produkcji w 1961 roku. Wywodzą się one w prostej linii z zaprezentowanego w czerwcu 1959 roku na IAA we Frankfurcie sedana „Heckflosse” ( W110/111 ). Oznaczało to nic innego jak „tylna płetwa”, a angielski odpowiednik „fintail”- „wielorybi ogon”.  Samochody te zaprojektował słynny w światku miłośników Mercedesa Paul Bracq. Prezentowany tutaj 280SE 3.5 z silnikiem V8 pojawił się w 1969 roku. Z ciekawostek technicznych należało by wymienić głównie zastosowanie kontrolowanych stref zgniotu Barenyi. Konstrukcja tego Pana pracującego nad tym zagadnieniem została opatentowana już w 1951 roku , jednak w całości zrealizowano ją dopiero w W111. Pojazdy te przechodziły pierwsze w historii motoryzacji testy zderzeniowe . Polegały one na zderzeniu z murem przy 50km/h bądz z innym pojazdem. Barenyi zbudował również rampę, z której zrzucano pojazd symulując dachowanie przy 80 Km/h. W samochodach tych montowano również początkowo za dopłatą punkty kotwiczenia pasów, a konstruktorzy deski rozdzielczej zadbali by ograniczyć ilość niebezpiecznych, wystających przełączników. Mercedesa W111 coupe produkowano do 1971 roku.

Porsche 911 Carrera 2.7 RS – pamiątka ślubna.

Należę do ludzi ,którzy jak się na coś napalą to muszą to mieć za wszelką cenę. Nawet jak miał bym wydać wszystkie swoje zaskórniaki. Taki jestem i nic na to nie poradzę. Tak samo bezsilny będzie ten ,który spróbuje tę cechę ze mnie wykorzenić. Jestem pasjonatem, chorym na samochody. Jedną z marek ,którą najbardziej lubię i cenię jest Porsche. Zawsze chciałem mieć jakikolwiek jego modelik w swojej kolekcji. Niestety nie należą one do najtańszych ,więc przez długi czas pozostawały tylko w moich marzeniach. Pewnego razu natrafiła się jednak nie lada okazja. Moja Żona zaraz po ślubie oznajmiła mi ,że na pamiątkę tego życiowego wydarzenia mam wybrać sobie jakiś droższy modelik, który to Ona mi sprezentuje. Moja radość była wielka, a w głowie mętlik. Miałem w tym momencie w myśli wiele marek i modeli samochodów ,których miniatury chciałem posiadać. Pomyślałem jednak Porsche. Mercedesów, BMW i innych odpowiedników w skali 1:43 można bez problemu zakupić sobie zawsze, ich ceny nie należą do aż tak wysokich. Włączyłem laptop i znalazłem piękne Porsche , do tego bardzo charakterystyczny i historyczny model. Spotkanie oryginalnego rzeczywistego 911 Carrera RS na drodze jest tak prawdopodobne jak minąć się na ulicy z Jasonem Strathamem. To jest oczywiście mój przykład. Firma ,która wypuściła modelik na rynek należy do jednej z najbardziej renomowanych -Minichamps. Tak prezentował się na aukcji Allegro :

 

die400065521

Codziennie wydzwaniałem do Żony, czy był już może kurier. Póki co to jest moje jedyne Porsche w kolekcji. W planach przyszłościowych jest jeszcze 356 Speedster i 911 ( 993 ) Turbo.

 

dav                                         dav

 

dav

 

Cechy charakterystyczne w modeliku są perfekcyjnie oddane. Np. napis Carrera na dole karoserii,felgi Fuscha , czy „kaczy kuper”- spoiler.

Trochę Historii.

Porsche 911 Carrera 2.7 RS debiutowała w 1972 roku na paryskim autosalonie. Porsche powróciło wtedy do nazwy upamiętniającej model 356 ,który wygrywał w swoich klasach w wyścigu Carrera Panamericana. RS natomiast oznacza „Rennsport”, czyli wyścigi sportowe. Do cech charakterystycznych modelu,prócz tych , o których wspomniałem powyżej były jeszcze poszerzenia błotników oraz różne szerokości obręczy kół przednich i tylnych. Produkowano ją od sierpnia 1972 do lipca 1973 roku. Różne zródła podają całkiem odmienne dane na temat wielkości produkcji,ale można przyjąć,że powstało ich około 1590 szt. Silnik dysponował mocą 210KM i momentem obrotowym 255Nm. Prędkość maksymalna to 240km/h, a na przyspieszenie od 0 do 100 potrzebował około 6,3s.

P.S. Ponownie zapraszam na mojego Facebooka.

 

 

Który jest lepszy? Trabant 601 czy Syrena 104?

Na wstępie chciał bym Państwu wyjaśnić ,że nie uzyskacie tutaj odpowiedzi na zadane pytanie. Sens powyższego tytułu tkwi w czym innym. Cofnijmy się do początku lat dziewięćdziesiątych.                                                                                                                                             Na moim podwórku stała wtedy nie używana już od dłuższego czasu popielata Syrena 104. W pierwszym wpisie wspomniałem,że w domu mieliśmy Trabanta 601. Z kolegami ,z którymi się wychowywałem w jednej piaskownicy te dwa samochody były tematem wiecznych kłótni ,a nawet przyczyną bijatyk. Strasznie mnie wkurzało,gdy „kolesie” nie mający bladego pojęcia o samochodach stwierdzali,że Syrena jest lepsza od „naszego” Trabanta bo jest większa i ma duży bagażnik. Nie mieli pojęcia,że właściciel polskiego produktu w chwili nieuwagi mógł pozrywać przeguby i uniemożliwić sobie dalszą jazdę. Bagażnik natomiast był większy,gdyż gdzieś musiał pomieścić się magazyn z częściami zamiennymi. Sto czwórka miała natomiast więcej mocy,ale była cięższa od Trabant. Czasem bywało nawet,że nie paliła na któryś garnek i tak liczbą cylindrów zrównała się tej w „mydelniczce”. „Zemsta Honeckera” też miała swoje wady,które po cichu ukrywałem przed kolegami. Nigdy nie zapomnę jak Tata rzucał mięsem,gdy zawsze miał problemy z wrzuceniem czwartego biegu. Powodem było awaryjne wolne koło. Z innych niedomagań należało by wymienić konieczność posługiwania się zapożyczonym z motocykli dwusuwowych kranikiem paliwa. Po pewnym czasie na naszym parkingu pojawił się nie znany nam jegomość ,który przyjechał inną „Skarpetą”.Bez skrupułu otworzył naszą popielatą i na naszych oczach rozebrał ją dosłownie do gołej karoserii.

 

dav

Pewnego razu gdy rodzice przyjechali odebrać mnie z wakacji,które spędzałem u sąsiadów na działce oznajmili mi,że Syrena zniknęła z podwórka,zabrała ją laweta na złomowisko. Chyba wiedzieli jak bardzo ją lubiłem pomimo tego wszystkiego. W tamtej chwili skończył się problem naszych podwórkowych sporów.

482820_438713726217631_1900644249_n

Na zdjęciu uwieczniłem moich młodszych kolegów z Syreną 104 podobną do tej z modelika. I-sza bydgoska Syreniada w 2012 roku.

 

Odrobina historii nikomu nie zaszkodzi.

Syrena 104 ( lata produkcji 1966-1972 ) –  Typ 104 miał być w założeniu docelowym , ostatnim modelem wieńczącym serię przejściowych Syren od modelu 100 do 104. Pojawił się w niej długo oczekiwany 3-cylindrowy dwusuwowy silnik o mocy 40KM. Jej prototyp został zaprezentowany już w roku 1961 na Wystawie Przemysłu Motoryzacyjnego w Warszawie. Prototyp ten miał z tyłu nowoczesne zawieszenie niezależne i drzwi otwierane we właściwym kierunku. Zawieszenie to nigdy nie trafiło do produkcji seryjnej, a jak wiadomo drzwi otwierały się w ten sposób dopiero w modelu 105 ,który to wszedł do produkcji dopiero w 1972 roku. Sto czwórka weszła do produkcji w lipcu 1966 roku w FSO na Żeraniu.

Trabant 601 ( lata produkcji 1964-1990 )- Po raz pierwszy został zaprezentowany w 1963 roku na Wystawie Centrali Klubów Młodzieży i Sportowców w Berlinie. Trabant z Niemieckiego znaczy „satelita”. Z ciekawszych dat należało by wymienić wprowadzenie w 1965 roku wersji „Hycomat”dla osób niepełnosprawnych, następnie w  1967 pojawiły się trzy wersje wykończeniowe – 601, 601S i 601S de Luxe. Najważniejszą jednak zmianą było zastąpienie w 1988 roku archaicznego tylnego resora zawieszeniem na sprężynach śrubowych. Co ciekawe to rozwiązanie było już gotowe do wdrożenia w początkach produkcji 601-ki.

 P.S. Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku. Znajdą tam państwo m.in. więcej zdjęć prezentowanych modeli.